Kanał TVP przerwał program. "Musimy ewakuować się do naszego schronu"

Poniżej prezentujemy najnowsze informacje ze świata kina i filmu. Artykuł dotyczy aktualnych wydarzeń branżowych, zapowiedzi produkcji, premier oraz tematów, które mogą zainteresować widzów śledzących nowości filmowe.

TVP3 Lublin w poniedziałek późnym popołudniem przerwała nadawany na żywo program "Miłego popołudnia". Prowadzący poinformował widzów, że w związku z alertem dotyczącym zagrożenia z powietrza osoby przebywające w studiu muszą udać się do podziemnego schronu. Zamiast programu na antenie pojawił się komunikat ostrzegawczy. Po kilkunastu minutach stacja wznowiła emisję.

Kanał TVP przerwał program. "Musimy ewakuować się do naszego schronu"

Do niecodziennej sytuacji doszło w poniedziałek podczas popołudniowego pasma TVP3 Lublin "Miłego popołudnia". W studiu trwała wówczas rozmowa z seniorami. Około godz. 17.07 prowadzący Adam Kościańczuk przerwał ją i zwrócił się bezpośrednio do widzów.

– Szanowni państwo, musimy na chwilkę przerwać program, ponieważ dostaliśmy alert, a w Lublinie wyją syreny. My musimy ewakuować się do naszego schronu podziemnego. Proszę zachować spokój. Wszystko będzie w porządku, niedługo do państwa wrócimy, a teraz musimy oddać antenę na sprawy ważniejsze – powiedział prezenter.

Po zejściu prowadzącego i gości z anteny TVP3 Lublin pokazała przygotowaną przez Lubelski Urząd Wojewódzki planszę z komunikatem: "Uwaga, zagrożenie z powietrza. Unikaj przebywania na otwartym terenie, stosuj się do poleceń lokalnych służb, oczekuj dalszych komunikatów."

Po kilkunastu minutach zastąpiła ją informacja o odwołaniu zagrożenia: "Uwaga: odwołanie zagrożenia. Śledź komunikaty służb". Następnie TVP3 Lublin wróciła do normalnego programu. Emisję "Miłego popołudnia" wznowiono o godz. 17.24, czyli po nieco ponad kwadransie przerwy. Prowadzący podkreślił po powrocie, że redakcja potraktowała otrzymany alert oraz syreny alarmowe poważnie.

Przerwanie programu miało związek z sytuacją przy polsko-ukraińskiej granicy. W poniedziałek Rosja prowadziła ataki na zachodnią część Ukrainy. Jak podało Radio ZET, rosyjski dron uderzył po ukraińskiej stronie w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych informował, że uderzenie nastąpiło w rejonie miejscowości Jagodzin.

Mieszkańcy województwa lubelskiego otrzymali alert RCB dotyczący zagrożenia atakiem z powietrza i polecenie znalezienia bezpiecznego miejsca. W Lublinie oraz innych miejscowościach regionu uruchomiono syreny alarmowe. W polskiej przestrzeni powietrznej operowało też lotnictwo wojskowe. Alert obowiązywał od godz. 17.03 do 17.23, kiedy poinformowano o odwołaniu zagrożenia.

Sposób reagowania Telewizji Polskiej na sytuacje związane z zagrożeniem bezpieczeństwa był w ostatnich tygodniach przedmiotem dyskusji wewnątrz publicznego nadawcy.

Jak opisywaliśmy w Wirtualnemedia.pl, 16 września jednym z głównych tematów posiedzenia rady programowej TVP było informowanie widzów w sytuacjach zagrożenia. Dyskusja dotyczyła reakcji telewizji na wydarzenia z 30 lipca, kiedy polską przestrzeń powietrzną naruszył rosyjski pocisk. Członkowie rady pytali m.in. o procedury obowiązujące w takich przypadkach, współpracę TVP z instytucjami państwa oraz jednostki nadawcy odpowiedzialne za przekazywanie ostrzeżeń.

Dyrektor generalny TVP Tomasz Sygut przekonywał wówczas, że reakcja nadawcy była "w pełni prawidłowa". Wskazywał, że alert RCB z 30 lipca wpłynął do TVP o godz. 3.56, a dwie minuty później został odwołany. TVP Info przed godz. 6 rozpoczęło specjalne wydanie dotyczące sytuacji na Lubelszczyźnie. Sygut podkreślał również znaczenie weryfikowania informacji, aby nie powodować chaosu informacyjnego i paniki.

Rada programowa nie była jednak usatysfakcjonowana tymi wyjaśnieniami. Domagała się rzeczowej informacji o zasadach obowiązujących nadawcę publicznego w sytuacji realnego zagrożenia oraz o sposobie pogodzenia szybkości przekazywania ostrzeżeń z koniecznością ich weryfikacji. Krytycznie oceniła także ton odpowiedzi dyrektora generalnego.

Kilka dni wcześniej Telewizja Polska poinformowała o zwiększeniu nocnej gotowości swoich zespołów informacyjnych. Zmiany objęły przede wszystkim Telewizyjną Agencję Informacyjną, tak aby TVP Info mogło w razie nagłego wydarzenia szybko uruchomić studio i rozpocząć specjalną transmisję. Dodatkowe nocne obsady wprowadzono również w regionalnych oddziałach TVP w Lublinie, Rzeszowie i Białymstoku. Nadawca tłumaczył te działania pogarszającą się sytuacją bezpieczeństwa oraz nasileniem rosyjskich ataków na Ukrainę. TVP podkreślała też, że wcześniej uzgodniła z MSWiA zasady postępowania w przypadku alertów RCB i pozostaje w kontakcie z Ministerstwem Obrony Narodowej.

Wybierz źródło informacji: