Christopher Nolan podzielił się swoim zdaniem na temat ówczesnej krytyki filmowej. Uważa, że część krytyków nie potrafi odnaleźć się w gramatyce współczesnego języka filmowców.
Christopher Nolan zdecydowanie ma powody do radości. W miniony weekend Odyseja po raz kolejny przyniosła miliony dolarów zysku, dzięki czemu na swoim koncie ma prawie już miliard dolarów. Odyseja ma realne szanse stać się najbardziej dochodowym dziełem w dorobku reżysera i bardzo możliwe, że tak właśnie się stanie. Film oprócz tego został fenomenalnie przyjęty przez krytyków i widzów na całym świecie. Może to być dla niektórych zaskoczeniem biorąc pod uwagę fakt, że Odyseja przed premierą była mocno krytykowana. Głównie wynikała ona z niezadowolenia z obsady, ponieważ Nolan postawił na różnorodność, a nie zgodność z materiałem źródłowym. Jakiś czas temu reżyser przyznał nawet, że nie miał zamiaru przejmować się negatywnymi przedpremierowymi wypowiedziami o jego filmie.
Te rozmowy, które toczą się, zanim ludzie obejrzą film, są zawsze nieistotne, bo nikt kto bierze w nich udział, nie wie jeszcze, jaki jest film. Pamiętajcie, że spędziłem 10 lat mojego życia, zajmując się Batmanem. Kiedy zacząłem pracować nad filmem Batman: Początek, scenarzyści i rysownicy pracowali nad tą uwielbianą postacią już od prawie 65 lat, a w przestrzeni publicznej krążyło mnóstwo obciążonych znaczeniami opinii na temat tego, co ona reprezentuje. A to, czego nauczyłem się podczas pracy nad tą trylogią, to fakt, że nie można się tym w ogóle przejmować. Trzeba po prostu uszanować oryginalny tekst, interpretując go w sposób, który osobiście uważasz za najsilniejszy.
Christopher Nolan negatywnie o krytykach filmowych
Christopher Nolan przebywa obecnie w Chinach, gdzie promuje oczywiście Odyseję. W wywiadzie udzielonym serwisowi BiliBili reżyser podzielił się swoim zdaniem na temat ówczesnej krytyki filmowej.
Krytyka, która często uderza w filmy, wygląda tak: „Och, bohater musi budzić sympatię, dlatego manipuluje się nim na różne sposoby albo się go zmienia”. A to fundamentalna wada krytyki filmowej, a właściwie krytyki narracji. Bo umiejętność zidentyfikowania mechanizmu nie unieważnia go. I to jest prawdziwy problem współczesnej krytyki. Ludzie myślą „Ponieważ rozumiem, dlaczego ta historia tak na mnie wpływa, to znaczy, że ona nie działa”. A nie na tym polega opowiadanie historii. Dlatego kiedy tworzymy w historii bohaterską postać, jako opowiadacze, musimy mieć na uwadze energię, jaką publiczność wnosi do tej opowieści oraz interakcje między naszą intencją a tym, jak ją odbierze publiczność. Fakt, że ten mechanizm jest dla ludzi rozpoznawalny, nie unieważnia go. Patrzymy więc na lingua franca opowiadania historii, tworzoną przez Hollywood przez ostatnie sto lat, która jest czymś uniwersalnym. Niesamowite jest w nim to, że to odrębny język, zrozumiały dla ludzi na całym świecie To bardzo, bardzo przystępny współczesny język opowiadania historii, w którym są pewne zasady i konwencje. Może te konwencje łamać. Można je naginać. Można je zmieniać. Ale przez cały czas trzeba być ich świadomym. Amatorscy krytycy mają poczucie, że skoro zidentyfikowali ten mechanizm, to to go unieważnia. Tak może być w przypadku niektórych elementów, i prowadzi to do ewolucji gramatyki filmowej i języku filmu. Gdy trop staje się dla publiczności zbyt znajomy, trzeba go zmienić. Ale my, jako filmowcy, korzystamy z tego współczesnego języka. Budujemy na tym zrozumieniu. Nasza publiczność widziała wiele filmów i rozumie ten język.
O czym opowiada Odyseja?
Odyseja opowiada o podróży Odyseusza, króla Itaki, który musi stawić czoła licznym wyzwaniom próbując wrócić do domu po wojnie trojańskiej. Powstała już niejedna ekranizacja klasycznego dzieła Homera, ale tym razem film nakręcony zostanie w technologii IMAX i będzie pierwszym tak nowoczesnym podejściem do starożytnego eposu.
Źródło: worldofreel.com/ Ilustracja wprowadzenia: Materiały prasowe