Nicolas Cage nie jest zachwycony kierunkiem, w którym w ostatnich latach zmierza Marvel Cinematic Universe. Aktor, który sam ma na koncie role dwóch komiksowych bohaterów Marvela, podczas spotkania z fanami ostro skomentował współczesne produkcje MCU. Jego zdaniem seria coraz częściej przypomina dobrze finansowane WWE, a twórcy powinni ponownie postawić na historie i bohaterów zamiast kolejnych widowiskowych pojedynków.
Cage nie krytykuje jednak całego uniwersum. Wręcz przeciwnie – podkreśla, że bardzo podobały mu się pierwsze lata MCU, szczególnie sposób, w jaki kolejne filmy rozwijały poszczególne postacie i łączyły ich historie. Jego słowa są więc przede wszystkim komentarzem do zmiany charakteru współczesnych produkcji superbohaterskich.
Nicolas Cage mówi wprost o Marvel Cinematic Universe
Podczas Fan Expo Dallas Nicolas Cage został zapytany o współczesne kino superbohaterskie. Aktor nie musiał długo szukać odpowiedzi. Cage przyznał, że początek Marvel Cinematic Universe uważa za bardzo udany. Jego zdaniem pierwsze filmy serii wyróżniały się między innymi sposobem prowadzenia bohaterów oraz budowania większej historii z wielu pozornie niezależnych elementów.
Zaczęło się, moim zdaniem, wspaniale. Niektóre z pierwszych historii były znakomite.
Jego zdaniem problem pojawia się jednak w przypadku nowszych produkcji. Cage nie wskazał konkretnych tytułów, ale zwrócił uwagę na powtarzający się schemat, w którym bohaterowie przez dużą część filmu zmierzają ostatecznie do kolejnej wielkiej konfrontacji. Cage zauważył również, że w wielu współczesnych filmach Marvela pojawiają się dziesiątki znanych i cenionych aktorów, którzy zakładają charakterystyczne kostiumy superbohaterów, aby ostatecznie stanąć do walki. Właśnie ten element szczególnie mu przeszkadza.
Kiedy widzę tych ponad pięćdziesięciu inteligentnych i niezwykle utalentowanych aktorów w tych absurdalnych kostiumach, przygotowujących się do walki – bo umówmy się, wszystko sprowadza się do walki – trudno mi nie odnieść wrażenia, że MCU staje się dobrze finansowanym WWE.
Jednocześnie Cage zaznaczył, że mówi to z sympatią do wcześniejszego dorobku Marvela. Nie twierdzi więc, że wszystkie produkcje MCU są pozbawione wartości. Krytykuje przede wszystkim proporcje między opowiadaniem historii a widowiskową akcją.
Cage zna Marvela lepiej, niż mogłoby się wydawać
Choć Nicolas Cage nigdy nie pojawił się w Marvel Cinematic Universe, trudno uznać go za osobę przypadkową w kontekście komiksowych ekranizacji. Aktor dwukrotnie wcielił się w Johnny’ego Blaze’a, czyli Ghost Ridera. Zagrał tę postać w filmie Ghost Rider z 2007 roku oraz jego kontynuacji Ghost Rider 2 z 2012 roku.
Oba filmy powstały poza MCU i zostały wyprodukowane przez Sony Pictures. Ghost Rider ma jednak w przyszłości pojawić się w oficjalnym uniwersum Marvela, gdzie w tę postać ma wcielić się Ryan Gosling. Cage niedawno powrócił natomiast do świata Marvela jako Ben Reilly w Spider-Noir. Serial Prime Video został jednak zakończony po pierwszym sezonie.
Źródło: ew.com / ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe